Dlaczego ja... Dlaczego ja... powtarzała ciągle w myślach. Była przerażona. Jak to możliwe, że ktokolwiek dostał się do jej mieszkania?! Poczuła, że się trzęsie. Ciepło parowało z niej, zimne powietrze w pokoju, które wlatywało przez uchylone okno, muskało jej nagie ramionami. Szybko założyła więc szlafrok i powróciła do analizowania. Choć tak naprawdę nie było co. Płyta była przecież taka jak zawsze, nie miała żadnego porysowania, była cała biała z wyjątkiem rogu na którym było tamto zdanie napisane na czerwono.
Julie jakby tknięta przeczuciem zaczęła okręcać płytę na wszystkie strony, poszukując choćby najmniejszego śladu odciska palca lub... Sama nie wiedziała czego. Czuła, że zaczyna popadać w paranoję. Szybko odpaliła laptop, który leżał przed nią. Włożyła płytę do napędu DVD. Wyświetliła jej się lista utworów.
Było w niej coś innego. Zauważyła, że wszystkie utwory zapisane były nie tytułami a imionami i nazwiskami wykonawców. Zjechała na piosenkę numer 3 i puściła odtwórz. Zmarszczyła brwi. Przecież ten wykonawca nie grał na skrzypcach. Przecież, to śpiewak operowy...
Przesłuchała wszystkie takty nagranych piosenek. Wyłapała , że tylko z dwoma nie zgadzają wykonawcy...
Co to wszystko znaczy?...
Zaczęła nerwowo stukać palcami o blat biurka. Puściła jeszcze raz ostatnią z piosenek. Spojrzała na zegarek. Było już po dwudziestej drugiej. Czas iść spać, przecież jutro miała iść w końcu do szkoły...
Czuła się fatalnie. Stwierdziła, że w takim stanie siedzieć w ławce byłoby czymś idiotycznym. Z drugiej strony chciała w końcu ruszyć do przodu i akurat gdy tak się zdarzyło, musiało zdarzyć się to...
Puściła jeszcze raz ciche, kojące dźwięki smyczka, który szarpał za delikatne struny. Westchnęła, po czym podparła opadającą głowę. Wyskoczyła jej wiadomość od przyjaciółki Betty.
B: Hej kochana! Przestań się w końcu smucić. Znasz Patricka?! Przyjechał dwa dni temu i umówiliśmy się na randkę! Jestem taka podekscytowana. Bądź dobrą przyjaciółką i pożycz mi tą fioletową sukienkę. Nie sądzisz że miesiąc siedzenia w domu to przesada? Napisz szybko xoxo!
Jasnowłosa spojrzała z politowaniem na jej awatar, na którym robiła sobie selfie.
Jej powieki stawały się coraz cięższe. Zdołała jeszcze wyłączyć okienko i wejść w menu start, gdy odpłynęła do krainy Morfeusza.
***
- Julie...Julietto!- niski, tajemniczy głos wołał w głębi ciemności moje imię. Czułam, że wypowiadał je z pewną drwiną w głosie, która nie wiedzieć czemu mnie podniecał. Rozejrzałam się, nie za bardzo rozumiałam, co to wszystko znaczy. Co się ze mną dzieje? Gdzie ja jestem? Usłyszałam znów tą przyjemną na samym początku dla uszu muzykę, a potem pierwsze wersy....
Jeśli możesz uczyń mnie
Swoim natchnieniem i swoim snem
Chłodnym spojrzeniem przywitaj zło
Cichy szelest, wydobył się zza moich pleców. Nie wiedziałam jak zareagować.... Stałam więc, jak wbita w ziemię i zamknęłam oczy przerażona. Poczułam, że robi mi się słabo. Co się ze mną dzieje?!?!
Kark mi zesztywniał, gdy poczułam z początku zimny chłód. Opuszkami palców ktoś zaczął muskać moje biodra.
Nagle ciepły oddech, połaskotał moje ucho, a wraz z nim popłynęły takie słowa:
- Ty będziesz następna Julie...- rozchyliłam wargi, gdyż każde słowo wypowiedziane przez niego sprawiało mi rozkosz. Jego ręka powędrowała ku górze i zatrzymała się na moim brzuchu.
Usłyszałam cichy chichot za sobą , a następnie tajemniczy głos , powiedział z kpiną w głosie.
- To na nic moja droga. Jesteś następna na mojej liście... Zabiję Cię.
Obudziła się z piskiem, szybko uniosła głowę i rozejrzała się na boki przerażona.
Odruchowo uniosła dłoń do piersi, czuła że serce bije jej jak oszalałe. Wzięła kilka głębokich oddechów i spojrzała na zegarek, dochodziła godzina szósta. Wiedziała, że już nie uda jej się zasnąć.
Oparła głowę o ścianę i przymknęła oczy. Źle ze mną... pomyślała wyczerpana.
Czy powinna o tym komuś powiedzieć? Może powinna iść z tym na policję?...
Wzięliby Cię do domu wariatów Julie - odpowiedziała sobie po chwili w myślach.
Przełknęła ślinę.
Odruchowo uniosła dłoń do piersi, czuła że serce bije jej jak oszalałe. Wzięła kilka głębokich oddechów i spojrzała na zegarek, dochodziła godzina szósta. Wiedziała, że już nie uda jej się zasnąć.
Oparła głowę o ścianę i przymknęła oczy. Źle ze mną... pomyślała wyczerpana.
Czy powinna o tym komuś powiedzieć? Może powinna iść z tym na policję?...
Wzięliby Cię do domu wariatów Julie - odpowiedziała sobie po chwili w myślach.
Przełknęła ślinę.