Jutro znów szkoła... Pomyślała, przygryzając wargę i ruszając do przodu.
Kolejne ptaki przemierzały podniebne przestworza. Szczęściarze...
Pomyślała Juliette i zauważyła, że nadciągają ciemne chmury. Skrzywiła się, melancholijnej jesieni zawsze towarzyszył deszcz, ale O zgrozo! ile można?
Postanowiła przebiec się do pobliskich opuszczonych ruin, gdzie parę lat temu pili ze znajomymi, ukrywając się przed rodzicami. Skrzywiła się, po przypomnieniu sobie ogniska i tego jak John próbował ją poderwać. Kretyn. Odgoniła od siebie te myśli i weszła do środka. Ruinami nazywali starą rozpadającą się stodołę.
Zaczęło grzmieć, a przez dziurawy dach pociekły pierwsze krople deszczu. Dziewczyna potarła rękoma ramiona, zaniepokojona. Wyjęła telefon, na którym wyświetlił się komunikat : Wyczerpana bateria.
Po prostu świetnie...- pomyślała. Do domu miała jakieś dwa kilometry.
-Nie potrzebnie tu przyszłam...-mruknęła pod nosem, po czym rozejrzała się. W powietrzu unosiła się woń stęchlizny i zepsutego jedzenia. Pozostałości po lecie?
Jej uwagę przykuła plama , przy wejściu do kolejnego pokoju. Była to farba olejna. Wychyliła głowę i powiodła wzrokiem po wszystkich ścianach. Jedną z nich zdobił różowy napis:
"Szach mat , Księżniczko.
Jak mocne jest Twoje królestwo,
bez króla?
Król nie żyje! Hip hip hura! "
Julie zrobiła wielkie oczy. Tak naprawdę, nie wiedziała co o tym myśleć.Kiedy ona tu była po raz ostatni... Nie było tego napisu. W dodatku wyglądało na to, że tekst dotyczył jej rodziny. Przygryzła wargę, jak to miała w zwyczaju, kiedy myślała o ważnej rzeczy. No tak, jeszcze kilka miesięcy temu nie zwróciłaby na to uwagi. Pogrzeb ojca odkrył w niej nową siebie. Dziewczynę, która dokładnie analizuje przebieg wydarzeń, fałszywe uśmiechy, których naoglądała się tak wiele, gdy ludzie składali jej kondolencje.
Miała ochotę domalować tą samą farbą wyraz :"kim jesteś?", ale zamiast tego odwróciła wzrok i poszła w kierunku drzwi. Tak naprawdę, nie obchodziło ją już, że pada deszcz na zewnątrz. Czuła, że gdy zostanie tam jeszcze chwilę oszaleje. Co to wszystko do cholery znaczy?!
Jeżeli miał to być żart, dziewczyna musiała przyznać , że wybitnie nieudany. Próbowała odgonić od siebie te wszystkie myśli, na siłę próbowała zająć się takimi błahostkami jak lekcje, paznokcie, kiermasz...
Nie dawało to jednak rezultatów. Wciąż i wciąż myślała o tym co zobaczyła, w tamtej szopie.
Nawet nie zauważyła, jak strużki deszczu zdobiły jej twarz. Zawsze blond włosy pociemniały lekko, makijaż delikatnie się rozmazał, robiąc ciemne ślady pod okiem , a czarna koszula, którą nosiła na znak żałoby zaczęła prześwitywać. Z pod niej zaczął odbijać się koronkowy stanik.
Nastolatka pomału zaczęła odczuwać jesienną ulewę. Poczuła, że przechodzą ją ciarki a po mokrym karku wieje wiatr. Nie mogła się jeszcze rozchorować, już i tak opuściła za dużo godzin w szkole, a przecież zbliżały się egzaminy. Zaczęła powoli truchtać, gdy zza rogu wyszedł chłopak. Prawie nadziała się okiem na kant jego parasolki, jednak on w porę podniósł ją do góry.
- Uważaj Księżniczko- mruknął rozbawiony, po czym spoważniał, widząc jaka jest przemoczona.
- Jezu, Juliet co ty robisz w taką pogodę w mieście?!- spytał wyraźnie zdziwiony, po czym zlustrował jej minę. Był to Urlik, muskularny, wysoki Niemiec, który przeprowadził się do Ediderm rok wcześniej. Dalej nie za dobrze znał miasteczko. Wychodził sporadycznie, do sklepu, albo wypożyczalni DVD. Do szkoły chodził rzadko, gdyż pomagał ojcu w niedawno otworzonej firmie budowlanej. Dziewczyna wzruszyła ramionami, niezbyt skora do rozmowy. Chłopak zagryzł wargę, wiedział że lepiej nie naciskać.
- Odprowadzić Cię?- spytał. Julie chciała natychmiastowo mu odmówić, jednak wizja dalszego moknięcia nie była zbyt kusząca. Kiwnęła więc tylko głową i spróbowała się uśmiechnąć, ale w tym momencie nie miała do tego najmniejszej ochoty, co z resztą było widać, bo zamiast uśmiechu wyszło chłodne spojrzenie.
Wydawał jej się podejrzany. Dlaczego akurat dzisiaj, wybrał się do miasta?
Stwierdziła, że popada w paranoje. W ciszy szła z chłopakiem, pustą ulicą, omijając po drodze kałużę.
- Mogę Cię o coś spytać?- poprosiła nagle, bez słowa uprzedzenia, dalej wpatrzona w ścieżkę, którą akurat szli. Wzruszył ramionami, gdyż wydawało mu się , że to bardziej stwierdzenie, niż pytanie.
-Powiedz, czemu nazwałeś mnie księżniczką?- spytała zamyślona, po chwili. Niemiec zmarszczył brwi zdziwiony pytaniem, oczekiwał czegoś głębszego jak pytanie o to czy był na pogrzebie, w szkole, co wypożyczył chociażby...
- Wszyscy Cię tak nazywali odkąd tu przyszedłem Julie. - odpowiedział szczerze po chwili zastanowienia.
- nazywali?- spytała , gdyż wyraz ten wyjątkowo jej się nie spodobał . Dlaczego chłopak użył czasu przeszłego?. Urlik najwidoczniej wahał się chwilę z odpowiedzią, rozważając czy odpowiedzieć.
- To chyba oczywiste. Twój Ojciec był biznesmenem, grubą rybą, chyba najgrubszą z całego Ediderm, miał lepsze wpływy od prezydenta miasta, podobno miał startować teraz w wyborach a ty... Jesteś jego córka. No wiesz, kiedy pierwszy raz zobaczyłem waszą rodzinkę, pomyślałem sobie, skąd się tu wzięła rodzina królewska. - wzruszył on ramionami i przystanął. Zastanawiało mnie , dlaczego. Podniosłam wzrok i zauważyłam, że jesteśmy przed bramą do wejścia na nasz teren. Przygryzłam wargę i odwróciłam się w kierunku twarzy chłopaka. Jego brwi delikatnie się już zrastały, włosy miał krótkie, ale jednak było w nim coś, co sprawiało, że czuła się przy nim dobrze.
- Dziękuje Urlik. Za wszystko. - powiedziała, po czym przytuliła się do niego w geście pożegnania i ruszyła do wejścia.
Podoba mi się Twój styl pisania. Tekst przeczytałam bardzo szybko i mogę śmiało powiedzieć, że jest bardzo klimatyczny i wciągający. Życzę weny C:
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo <3 wzajemnie :) Liczę na kolejny rozdział u Cb.
UsuńPoczątek jest taki smutny...słuchałam jeszcze Inidla- S.O.S
OdpowiedzUsuńNadało takiego nastroju, że się popłakałam :)
YeYku, te opowiadanie jest takie perfekcyjne, idealne...
Pozostaje mi tylko życzyć weny :)
czarnystroz.blogspot.com
Chyba dopadła mnie jesienna melancholia.
UsuńUwielbiam czytać kryminały ; a ostatnio oglądam same dramaty więc chyba nastrój mi się udzielił :)
Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej <3
wow, nie moge wyjść z podziwu jeszcze melodia w tle idealnie pasuje do nastroju jaki opisujesz, genialnie się komponuje.
OdpowiedzUsuńmoże obserwacja za obserwacje? zapraszam :)
lenettete.blogspot.com
Ja już obserwuje ;*
UsuńBardzo ciekawie się zaczyna, fajnie prowadzisz narrację ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie czytadła ;D
OdpowiedzUsuńhehe, w takim razie liczę że twój awatar zagości tu częściej <3
Usuńzapraszam ;*
chetnie przeczytam dalej ;p
OdpowiedzUsuńobserwujemy?
http://lejzita.blogspot.com/
To się bardzo cieszę. Jasne, tam masz taki guziczek obserwacja. Ja się odwdzięczam ;)
UsuńWciągający tekst. Podoba mi sie twój sposób pisania ;)
OdpowiedzUsuńblackwhiteandnavyblue.blogspot.com
Dziękuje i liczę, że będziesz wpadać częściej ;) niedługo kolejny rozdział.
UsuńSwietnie oddajesz emocje i napiecie ;)
OdpowiedzUsuńPodoba mi sie jak piszesz <3
zapraszam: gertrama.blogspot.com
obserwujemy? Odp u mnie ;*
Dodalam do kregow ;)
OdpowiedzUsuńXoxo